Jest w hamaku coś leniwie pociągającego. Jakby mówił: zapraszam na labę...,na byczenie, nic nie robienie, o niebieskich migdałach myślenie,
w obłokach bujanie....
Wisieć w powietrzu, majtać nogami, kołysać, ryzykownie oglądać ptaki od dołu...
Wiedziona tą wizją
pomyślałam - zrobię jeszcze jeden, tym razem typu brazylijskiego.
A zatem: tkaniny z odzysku - piękne przyjazne, mięsiste bawełny,
trochę linki, solidniejsza gałąź, trochę pracy
i
A w tle jego poprzednik - do leżenia i podglądania stworzeń będących ponad...
A jak komary wygonią do domu albo popsuje się pogoda, zawsze można przenieść się na werandę...
Stoczyć z kotem bój o hamak
I leniuchować
I nawet tutaj zrobiło się mundialowo- brazylijsko :-)
OdpowiedzUsuńOooooo... Nie pomyślałam o tym. Zupełnie jestem nie mundialowa :)
Usuń