Zaintrygowało mnie swoim kształtem. Dlaczegoś pomyślałam, że nie powinno się marnować i choć nie pasuje na razie do niczego, jest jedną z tych rzeczy, które budzą sympatię.
Zaraz po wydobyciu ze sterty starych, bezdusznych gratów, wyglądało tak:
ale niedługo
już "za chwilę" było tak:
Wymagało sporo pracy i entuzjazmu... zważywszy na to, jak wyglądało w szczegółach.
Odzyskiwanie go jednak, było wielką przyjemnością.
Drzewo potrafi przetrwać nawet pod wieloma warstwami farby, kurzu i brudu.
To okno, czy też rama, swoje 5 minut ma jeszcze przed sobą...
Czego życzę wszystkim, nie wyłączając siebie :)))