Najwyższy czas na nowego posta. Nic nie pojawiło się u mnie od dawna. Powód - realizowałam największy, jak dotychczas projekt, a mianowicie - kuchnię dla przyjaciół, na wsi. Przyznam szczerze - sama się dziwię, że ją zrobiłam. Przyjemność dotarcia do końca takiego przedsięwzięcia jest ogromna! Jestem wdzięczna, za kredyt zaufania, że dam radę i za odkryte dzięki temu nowe rejony umiejętności w sobie.
Posta dedykuję zatem bliskim mi: odważnej zleceniodawczyni Beacie i cierpliwemu Zbyszkowi.
p.s. Jak to często w dobrych sprawach bywa, los postawił na mojej drodze jakże potrzebnego Wojtka, który nauczył mnie sztuki precyzyjnego montażu i pomógł w tymże niejeden raz sprawiając, że nawet w zimne, deszczowe dni, przycinając, szlifując i składając wszystko, było mi raźniej...:)
Myślę, ze jeszcze niejedna stolarska przygoda przed nami...
A zatem - projekt KUCHNIA!
(niezmiennie ubolewam nad jakością zdjęć...)
Kuchnia nie jest duża, nie jest też zbyt jasna, a że ściany są z dość ciemnego bala, zatem zabudowa musiała rozjaśnić wnętrze. Padło zatem na drewno bielone.
Na początku remontu było tak:
Po intensywnych dniach, spędzonych na przygotowaniu ściany i kładzeniu nań płytek, a także "kilku" innych czynnościach wykończeniowo - montażowych (wykonanych osobiście!), wyłoniło się takie oto wnętrze:
Po lewej zmodyfikowane rurki do kranu tak, by ten nie wychodził ze ściany, tylko ze zlewu. Również rurka od gazu została schowana w ścianę (to robili fachowcy!).
Półka nad blatem była tam wcześniej, została tylko odnowiona, pomalowana i objęta dwoma szafkami. Pełni nadto funkcję oświetlenia, gdyż w nią wpuszczona jest listwa ledowa.
Szczegóły i drogie mi detale:
Blat dębowy, o pięknym słoju. Bejcowałam, malowałam izolantem i lakierem, tak by nic mu się nie stało przy kontakcie z wodą. Brzeg nieregularny - mój ulubiony!
Brzegom frontów nadałam nieregularny, ciosany kształt. Całość pobieliłam, przetarłam brzegi i pomalowałam matowym lakierem. Oj czasochłonne to zajęcie...
Wspomniana wcześniej górna półka.
Płytki kamienne, trawertynowe, wykończenie - dłubane ręcznie listewki, bo nie lubimy plastiku i silikonu!
A gdyby ktoś miał ochotę w kuchni na kamień, ale bał się, że trudno go utrzymać w czystości, to uspokajam - są super środki impregnujące, trzeba tylko w nie zainwestować. Tu ściana była impregnowana dwukrotnie. Płytki nie zmieniły wyglądu, a jest różnica w zachowaniu, przy kontakcie z wodą, tłuszczem itd.
I jeszcze trochę dekoracji:
Bolesławiec pięknie koresponduje kolorami z tym wnętrzem.
Przysiadł ptaszek...
No i poszyłam to i owo do kolekcji.
I jeszcze dla ciekawych: remont w pół drogi:
Wnętrza szafek pod blatem są z płyty imitującej drewno bielone.
To jeszcze nie koniec, dalsze części kuchni w następnym poście :)