Podyktowane niechęcią do marnowania przestrzeni. Trzeba było odzyskać kąt pod blatem oddzielającym kuchnię od reszty. Mąż powycinał dziury w gładkiej ścianie, ja nadałam im ostateczny kształt i wyraz. W czeluściach podblatowych kryją się nalewki i inne wyborności :)
Półeczki jak zawsze wydobyte z góry starych desek. Ptak na straży......trunków.
Część z kolekcji skamielin, znalezionych w okolicznych piaskowcach.
Faktura ściany w niszach i na zewnątrz. Gładź nie pasowała......
Jeszcze zostało trochę kusząco pustych ścian.......:))))))