Witam serdecznie.
Zapraszam do świata moich pasji...

poniedziałek, 20 października 2014

"Dizajnerski" stoliczek.

Nie przepadam za meblami z lat 70 - tych. Gdybym miała je jakoś określić, powiedziałabym, że są niemiłe..., o ile można tak powiedzieć o meblach. Nieznośnie ograniczone do funkcji jaką miały pełnić, przewidywalne w formie, bez koloru.
Jednak, gdy przychodzi do decyzji - wyrzucić, czy nie - nie wyrzucam. Zawsze myślę, że każdy mebel-ek, to jakaś ludzka historia. Tacy niemi świadkowie naszych losów.  Przy stolikach, ktoś siedział, czytał, stawiał  na nich kwiaty, rozmawiał, kto wie może o czymś ważnym.... W starym meblu często widać to "coś".
Nawet gdy jest niepozornym stoliczkiem, z czarnymi nogami i fornirowanym starym blatem, w kolorze omszałych kasztanów.

Pędząc od rzeczy do rzeczy często nie pamiętam o zrobieniu zdjęcia na poczatku drogi, cóż - żałując, wybaczam to sobie i staram się nadrobić potem.

W połowie pracy było tak:


Pomalowałam  farbą kredową blat i wtedy pomyślałam, że trzeba coś do niego dodać, uwidocznić.
Stąd pomysł na kropki i paski.


Jeszcze tylko przyjemna filiżanka do kompletu, fajny kawałek czegoś jasnego, albo ciemnego  na podłogę, lniane zasłony..., ale to już inna historia, tego samego mebelka, w nowym towarzystwie...

sobota, 4 października 2014

Do kolekcji.

Szafa zadecydowała o zmianie innych sprzętów, tak by korespondowały ze sobą, przynajmniej kolorem.
Na pierwszy ogień poszło lustro, którego rama na tle ściany nie była widoczna.
A zatem:
 Jeszcze przed pomalowaniem i w innym wnętrzu.

 I zmiana. Juz na ścianie w doborowym towarzystwie, 
czyli szafy i odbitego w jej lustrze stoliczka.


Stoliczek dogorywał, broniąc swojej pozycji w domu resztkami sił.
Pewnie kiedyś sie podobał, był modny, moze niedrogi a może drogi...
Stała nań kawa i cukiernica albo kwiaty, może bibeloty.
Dość że,
 skończyło się.
Zawsze jednak, przed spaleniem, można spróbować ze starego zrobić coś innego.
I znowu  (bo farby kredowe "czepne" są, że hej), decyzja o przemalowaniu.

Tak wyglądał:


Warstwa pierwsza.

I druga, potem smużenie.
I woskowanie + polerowanie.
Mamy finał.

Z bliska:


Kolejny uratowany mebelek, a co ważniejsze cieszy...:)