Witam serdecznie.
Zapraszam do świata moich pasji...

środa, 17 kwietnia 2013

Detali łazienkowych ciąg dalszy


okienko


obok okienka...
Doniczka wisząca,  przerobiona tak by pasowała do reszty.


obok okienka ale z drugiej strony ;)



milusie serducha


i moja ulubiona donica z lawendą
Lawenda aż z Prowansji - dostałam od przyjaciół !!!!!
Garnek - donica wykopany pod naszymi modrzewiami, calutki, umyty i nieco pobielony.


Najważniejszy detal w łazience! -
- Maciuś - oczywiście pasuje do całości. On wyjątkowo nie wymagał retuszu.....


wtorek, 9 kwietnia 2013

Antydepresyjny


Uzupełniam bloga o kolejne zdjęcia. Tym razem antydepresyjny szalik, czy też eksplozja barw. Wydaje się, że wszystko ostatnio spowite jest w szarość i  każdy po prostu już pragnie kolorów. Zapraszam na odrobinę wysyconego optymizmu - niedługo będzie tak słonecznie!










poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Dawno dawno temu........ zaprojektowałam naszą łazienkę. Płynęły lata a ja czekałam cierpliwie aż pod mój dom przyjedzie wytrawny, zaprzyjaźniony stolarz mówiąc, że oto właśnie ma czas :)))!!!! i wykona co obiecał. Sen nie chciał się ziścić, no nie chciał!!! Ogarniało mnie znużenie, smutek, czasem złość, niechęć do korzystania z łazienki nawet. Rządziły tam moje koty obdzierając z resztek urody wiklinowe i trawiaste kosze, które po latach były znacznie mniej trawiaste niż kiedyś.
Aż przyszedł dzień, postanowiłam zrobić to sama! Właściwie nie miałam wiele do stracenia zwłaszcza, że po rozpoznaniu sytuacji okazało się, że sporo niezłego drzewa leży pod naszym płotem i w naszej szopie. A zatem do dzieła! Piłę, szlifierkę i dłuta posiadałam. W końcu kiedyś używano tylko siekier...a jak ładnie bywało.

Czasem warto zaryzykować i uwierzyć we własne możliwości.........

wchodzimy...





Lustro "przyniosłam z lasu", trochę powalczyłam ze zmrożoną naturą ale wydobyłam spod śniegu, potem suszenie i obróbka. Nie musiałam robić imitacji dziurek po drewnojadach - już były!:)


W kącie mój ulubiony "pojemnik na brudy". Ten stał na werandzie, kiedyś służył do kiszenia kapusty ale dopiero teraz ma swoje 5 minut.


i nowa odsłona sedesu!




Uznałam, że biała fabrycznie deska sedesowa "kłóci" się z całością, toteż przemalowałam ją tak, by pasowała do reszty. Jeszcze drobny lawendowy decoupage i od razu milej siadać... Patyczek na papier też przywędrował z lasu.

Grunt to detale!!!!


c.d.n.


środa, 3 kwietnia 2013

Magia kolorów

Miał być intensywny, mocny, kolorowy.









I chyba taki jest ...........;)


Nobliwie

Jakość zdjęć tego szala pozostawia do życzenia, dlatego wstawiam tylko niektóre fragmenty....:( Wszystko wskazuje na to, że muszę kupić dobry a w każdym razie lepszy aparat foto..........






Spokojny, pudrowy i  romantyczny.