Miała pasować do wnętrza stylem i fasonem.
Nie było na nią środków. czyli - tania.
Wnętrze dość niskie, przaśne, czyli raczej tuż pod sufitem winna wisieć.
No i poszukiwania w internecie spełzły na niczym.
W takich sytuacjach myślę - co by tu wymyślić!
Zwykle wymyślam COŚ.
COŚ jest ze starych dech.
Tym razem wyszczotkowanych.
Lakier bezbarwny, żeby wyszła cała natura starości drewna.
I znowu nasze duo - Wojtek i ja - jako wykonawcy.
Skutkiem czego:
Odstęp od sufitu niewielki, ale wystarczający na postawienie kilku figurek z gliny.
Uwielbiam taki rysunek drewna.
Oprawki i żarówki led - oszczędnie i jasno.
Tak prezentuje się z resztą pomieszczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz