Był już hamak, teraz czas na leżak.
Każdemu należy się w pewnym momencie kawka, książka, podusia, ptaki wokół głowy,
słońce we włosach. .
Ze starych gratów wydobyłam leżakowy stelaż drewniany.
Brudny, szaro - bury.
Wyszorowałam go, wysuszyłam, przeszlifowałam.
Później pomalowałam białą lakierobejcą.
Wykorzystując tkaniny "babciowe" uszyłam siedzisko + podusię.
I już siadamy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz